Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii
Arthur C. Clarke

Zaczynam ten tekst cytatem z mistrza gatunku science fiction nie dlatego, że planuję rozpocząć tu serię opowiadań z tego gatunku, ale chcę pokazać, że zaawansowana technologia może budzić magiczne skojarzenia. A ja chciałbym trochę rozczarować.

Rozczarować nie dlatego, że czerpię radość z odbierania nadziei, ale dlatego, że pracując z uczniami i nauczycielami, używam tablic, a osobiście magikiem nie jestem. Nie mogę operować w przestrzeni magii, muszę się skupić na tym, na czym się znam, na dydaktyce.

Mit pierwszy
Szerokie stosowanie tablic interaktywnych poprawi edukację

Spotykam się często z tym poglądem, ostatnio rozszerzanym na technologię w ogóle. Gdy patrzę na edukację to trudno mi zauważyć bezpośredni wpływ narzędzi na uczniów. Raczej zawsze pośrednikiem jest nauczyciel. Osoba, która korzysta z tych narzędzi. Jeśli są to narzędzia wybrane przez tego nauczyciela i swobodnie używane, uczniowie też z nich korzystają. Jeśli nauczyciel zmaga się ze sprzętem, koncepcją, metodą to uczniowie zmagają się z lekcją. Męczą się, spoglądają na zegarki, szukają dziury w całym i na przerwach opowiadają sobie, komu komputer zawiesił się na lekcji. Jeśli metoda pracy jest oczywista i prosta dla nauczyciela, uczniowie mogą ją przyjąć (w zależności, dodatkowo od stosunku do nauczyciela − łatwiej przyjmować metody nauczycieli, których lubimy). Nauczyciel jej nie lubi, uczniowie też jej nie polubią. Zatem nie rozwinie się ich warsztat pracy. Nie będą mieli nowych pomysłów na pracę z zadaniami, które przed nimi postawimy.

Zatem to nie tablice, tylko nauczyciele poprawią edukację. A ten kto uważa, że technologia zastąpi nauczycieli, wierzy w magiczne zaklęcia.

Jednak ten sam Atrhur C. Clarke powiedział: „Każdy nauczyciel, którego można zastąpić urządzeniem, powinien być nim zastąpiony!” I z tym gorzkim zdaniem trudno mi się nie zgodzić.

Mit drugi
Tablice interaktywne uatrakcyjnią lekcje

Widzę wiele chemicznych dygestoriów, przyrządów do obserwowania kosmosu, komputerów, tablic interaktywnych, mikroskopów i innych narzędzi. Widzę, że uczniowie lubią z nich korzystać. Jednak zdaję sobie sprawę, że nie możemy spędzić trzech lat gimnazjum na krojeniu liści i żab. Wydaje mi się, że daliśmy się zagonić do roli bycia atrakcyjnymi, podczas kiedy raczej powinniśmy być skuteczni. Nie mówię tylko o skuteczności w osiąganiu wyników na egzaminach, ale przede wszystkim o skuteczności w uczeniu się samodzielności. Nikt nie będzie się roztkliwiał nad pracownikiem, który nudzi się w pracy. Ma zrobić, co mu zlecono i tyle. Jeśli będziemy przekonywać uczniów, że nauka jest atrakcyjna, możemy zgubić to, co w niej najważniejsze − żmudny wysiłek budujący sumienność i szacunek do pracy. Oczywiście, że warto nagradzać twórczość w pracy. Jeśli wymyślą, jak pokazać coś na tablicy interaktywnej tak, żeby efektownie o czymś opowiedzieć − to super, i piątka, i pochwała. Jednak nie ma sensu spędzanie sobie snu z powiek tym, żeby nikt się przypadkiem na lekcji nie nudził. Wolę oddać obowiązek uczenia się uczniom i wspierać ich w tym, niż zasypywać ich multimediami i oczekiwać, że będą zafascynowani.

Mit trzeci
Tablica interaktywna wyprze tradycyjne tablice

Jestem psychologiem, nie mam podręcznika do moich zajęć. Staram się, żeby były dynamiczne i żeby treści wynikały z tego, co uczniowie mówią. Dlatego tablica interaktywna często jest dla mnie za wolna i zbyt skomplikowana, nie daje uczucia dynamiki, które wynika z pracy z kredą i tablicą. Brudne spodnie i biały proszek na palcach i w efekcie na wszystkim, co mam, kojarzy mi się z byciem nauczycielem. Nie chcę tego oddawać.

Maciej Jonek

Photo credit: becosky… / Foter / CC BY